... and special surprise ... i niespodzianka dla was:

deuce and the complainer "you are my sister", czyli ni mniej ni wiecej tylko kower jednej z najpiekniejszych piosenek 05. w oryginale oczywiscie antony and the johnsons... youaremysisterDandW-B.mp3
jasne, ze nie spiewamy tak pieknie jak antony i boy george, za to przenieslismy akcje w mikowy swiat.
z najlepszymi zyczeniami dla wszystkich, ktorzy nie boja sie myslec po swojemu.

deuce & the complainer "you are my sister", the cover of the beautiful song of antony and the johnsons, definitely one of the best songs of 2005. youaremysisterDandW-B.mp3
of course, we can't sing so nicely as antony and boy george do, but we took the action into our own special world instead.
with the best greetings for all the people who dare to think they brave way.
rok 2005 - czas sporych mentalnych zmian w muzyce. chyba można tak to określić. czy się komuś podoba czy nie, w sensie wpływu i znaczenia elektronika została wymieniona przez folk. każdy rodzaj elektroniki przez każdy rodzaj folku.
od dawna powtarzałem, że tak będzie, że to kwestia czasu, że należy od razu brać się za balansowanie tych dwóch spraw. słuchając ton elektronicznej, czy też zaawansowanej technicznie muzyki, nigdy nie przestawałem słuchać etniki. dla mnie zawsze się to łączyło. cyberfolk obecnie już jest normalnym folkiem. i mnie to cieszy. to jest najjaskrawiej przeze mnie zauważana zmiana. wielu artystów "elektroników" wyraźnie ciąży w stronę realnych "korzeni" muzyki. pojawiło się kilku, którzy od "zwykłego" folku karierę zaczynają, ale słychać u nich, że inne szkoły też wcześniej przerobili.
typy? zabawny devendra banhart. analityczny a hawk and a hacksaw. po prostu fantastyczne cocorosie. i - jakkolwiek na akustyczne instrumenty się nie przesiedli - ostatnia płyta autechre jest w swojej konstrukcji i posmaku etniczna jak najbardziej, inżynieria została zastąpiona czymś bardziej "szamańskim". w tym nurcie wskazałbym też płytę z mik.musik.!., oczywiście 8rolek "umpomat", doskonałe przecięcie elektroniki z folkiem. chwalę swoją wytwórnię, jasne, ale starając się na obiektywność to i tak byłaby jedna z moich płyt roku. co do innych "nawróconych na folk" to już niebawem deuce się wypowie gromkim głosem, tak trochę już w kwestii prognoz na 2006.
inną ważną sprawą jest bardzo mocny powrót muzyki wokalnej każdego rodzaju.
każdy chce śpiewać. lecz w tej dziedzinie akurat w tym roku nie wygrał folk, choć fantastycznych głosów w nim nie brakuje, tylko nowy rodzaj soul'u. niezrównany jamie lidell. to co ten sympatyczny zawadiaka wykonał swoją płytą, nieprędko zostanie powtórzone. jestem fanem prince'a, od zawsze, i jamie właśnie nagrał płytę, która jest dla mnie brakującym ogniwem między tym co prince w latach 80tych nagrał najlepszego a czasami obecnymi, kiedy niestety książę czasem wciela się we własnego pazia (choć mam wielki kredyt zaufania i na porażającą nową płytę ciągle czekam). ale jamie w tej dziedzinie rządzi, jest gwiazdą nowego rodzaju, co to potrafi atomowo i w malutkim klubie zagrać, i w superprestiżowej sali, ciągle komfortowo będąc sobą. zresztą, "multiply" to dla mnie płyta roku bez dwóch zdań. na tej półce też stawiam płytę antony and the johnsons. to nie jest soul rzecz jasna, choć nawiązania są, ale bez wątpienia jest to muzyka ze środka duszy. bardzo zranionej, zawikłanej w wielkie problemy, ale bardzo szczerej, omalże do granicy śmieszności, co powoduje wręcz osłupienie. rzadko się zdarza, że stajesz jak wryty słysząc nowa muzykę, dokładnie tak miałem z antonym. co do wokalistek siostry z cocorosie (wymieniam po raz drugi!) w dziedzinie interpretacji wygrywają, dawno nie było tak szerokiego i zarazem wesołego wykorzystywania możliwości głosu. zresztą w ogóle mają mocne jak nie wiem, na dodatek urzekające pomysły!
na przejściu między kategoriami wokalną a "falową" daję nową płytę depeche mode. gdyby nie oni, pewnie mógłbym się kiedyś tam elektroniką, czy nawet muzyką, dogłębnie nie zainteresować. wiele się od nich nauczyłem, co tu kryć. mam nadzieję, że na mojej płycie jako the complainer (toż to także 2005! ha!) słychać to dokładnie. ale przez pewien czas, kiedy stawali się coraz popularniejszym zespołem stadionowym, traciłem do nich zaufanie. tak się jednak stało, że w tym roku bardzo mocno do ich muzyki wróciłem, kupiłem wszystkie brakujące na mojej półce płyty, no i ukoronowanie tych prostych faktów przyszło wraz z "playing the angel", która jest płytą doskonałą, zawiera wszystkie najlepsze depeszowe wątki, zagrane z odświeżoną werwą, pięknie wyprodukowane, wyczuwalny jest powrót do ich najlepszych pomysłów i brzmień z lat 80tych, jakżeby inaczej! i na dodatek david gahan jest w niebywałej formie wokalnej. w sensie zwartości i porywających konceptów tę płytę stawiam obok klasycznego "violator". ale nie jest nowa płyta żadnym retro, brzmi to na wskroś współcześnie (czyli folk też się znajdzie!). no tak, wspomniałem o brakujących płytach w mojej kolekcji - w tym roku dane mi było białe plamy mocno pozapełniać. ciągle nie mam dość ejtisów i niuromantików, w końcu na tym się wychowałem, od tego zacząłem. na nowo zachwyciłem się starym duran duran i heaven 17. gary'ego numana przerobiłem w latach poprzednich. blancmage, yazoo i niezdarte soft cell. bardzo cieszy remaster wszystkich klasycznych płyt yello, wypadają ciągle niebywale dobrze... stąd prosta już droga do ludzi, którzy są raczej moimi rówieśnikami i chcą pomysły z 80tych przenieść z gracją i sensem w nowe czasy. w tym wzorowo wygrał lcd soundsystem! a soft pink truth, choć ostatnią płytę wydało w 04, ja jednak poznałem ją dopiero w 05, i dla mnie staje zaraz obok lcd. na dodatek to covery, a tej formy muzykowania jestem fanem od dawien dawna. nowe wersje, przeróbki, przemyślenia, więc tutaj także płyta starsza, ale dla mnie ważna w 05 - nouvelle vague, na dodatek ten krążek wkracza w rejony samby, czy generalnie w muzykę brazylijską, czyli kolejny mój ulubiony wątek. płyta nv wydana w europie jest przez peace frog, a w stanach przez luaka bop, (fakt, że dopiero w 05), czyli kłania się mój ulubiony wujek david byrne. i zanim dojdę do jego osiągnięć, najpierw inna płyta wydana przez luaka bop, chyba najlepsza kompilacja w roku 05 - "love's a real thing - funky fuzzy sounds of west africa", rzecz po prostu wybitna, ukazująca afrykański pop w smakowitym, psychodelicznym, nie znanym wcześniej świetle. stare archiwalne nagrania iskrzące dziwnymi pomysłami, coś pomiędzy surowym hippie a afrobeatem czy innym highlifem. po raz kolejny byrne pokazuje, że w składankowych puzzlach nie ma sobie równych. no i teraz czas na talking heads - jakkolwiek box "brick" jeszcze do europy oficjalnie nie dotarł, to jest to wydarzenie grubszej skali - moja nagroda specjalna dla talking heads za remaster całej dyskografii w wersji zwykłej i w miksie 5.1 na dual-diskach! znowu są pierwsi! i od razu prognoza - należy tylko czekać, że tym śladem podążą następne zespoły i zaleje nas tsunami remasterów w 5.1. w sumie nie mam nic przeciwko, tylko żal tych co kupowali remastery "zwykłe". talking heads czekali z reedycją swoich albumów tak długo, warto było. natomiast nie wiem co się stało z hiphopem - na początku roku największy był dla mnie mf doom. wielkich rzeczy dokonał, co tu gadać. ale już pod koniec stał się wyczuwalny jakiś dziwny brak kierunku. aczkolwiek płyta dangerdoom jest płytą bardzo dobrą, to nie może stawać w szranki z mf doomowymi klasykami typu madvillain czy king geedorrah, czy nawet mm food. madlib też się gdzieś zapodział, może za dużo jazzu?! anticon to w ogóle zmiękł już totalnie. no cóż, zobaczymy, może nie dane mi było dotrzeć w tym roku do hip-hopowych odkryć, ale uważam, że ten rok się kończy specyficznym odwrotem hiphopu, może dlatego, że jednak ciężko im się na folk przesiąść (choć anticonowcy niby potrafią...), haha? z własnych poszukiwań muszę się przyznać, że odkryłem country. no wiem, brzmi to "bizzare", ale johnny cash czy hank williams byłi dla mnie w 05 bardzo ważni. a może nie jest to tak dziwaczne, jeśli uznamy, że country to też muzyka etniczna swego rodzaju? żeby było jasne, mam na myśli country stare, kiedy było muzyką ludową z serca a nie ludyczną dla kasy.
ach, no tak, zapomniałbym, bo ten rok był naprawde bogaty we wrażenia muzyczne każdego rodzaju - m.i.a "arular" - eksplozja świeżości, nowe połączenie post-klubu z egzotyką, z dodatkiem kilku granatów (takich wybuchowych). dość bezkompromisowe artystycznie, a jednak przebój. doskonałe.
na koniec dodam, no tak, nie mogę się powstrzymać - spowiedź madonny na dęsflorze - to jest pop, jasne, to jest pop, ale jaki! cieszę się, że te miliony na całym świecie kupują taką płytę, tak pomyślaną i wyprodukowaną. no i dawno nie słyszałem takich sekwencerów, jakby giorgio moroder z całą bandą najlepszych klawiszowców z ejtis najlepsze patenty jej sprzedał. w pewnym sensie bastard-pop zbłądził ewidentnie pod strzechy. taki znak czasu. teraz już wszystko wolno. a abba też jest fajna. i zawsze była.

piszę tutaj o płytach najjaskrawszych dla mnie, ale ciekawych było o wiele, wiele więcej, lepiej nawet nie zacznę wymieniać tej listy...
co do mik.musik.!. - mógłbym dzięsięć razy więcej niż powyżej napisać o przygodach naszych w 2005. dziesięć razy, bo weszliśmy w X rok działalności. w tym roku przejechaliśmy z koncertami tysiące kilometrów, wzięliśmy udział w kilku dużych projektach, z których radio_copernicus (szczególnie!) i elektro pop klub w bytomiu są najważniejszymi chyba. nie wydaliśmy wielu płyt, ale wydaliśmy tylko bardzo dobre. potwierdzenia można szukać w międzynarodowej prasie, a słynne the wire to wręcz nas przez długi czas nadspodziewanie rozpieszczało. zgraliśmy się też jako zespół, w zasadzie przestaliśmy się widzieć jako tzw label, naszym celem nie jest wydawanie płyt, tylko krzesanie energii. wolimy działać jak najbliżej niż jak najszerzej. czujemy, że nadchodzi jakaś duża zmiana, jeszcze nie do końca wiemy na czym ona będzie polegać, więc drżymy w niecierpliwości. ale płyty oczywiście będą, jeśli plany uda nam sie w roku 2006 zrealizować, to będzie kilka sporych hitów w międzynarodowym składzie. właśnie "just signed" pewną tajemniczą postać z nowego jorku, o pseudonimie usonia, nasz włoski łącznik urkuma też szykuje smakowity kąsek, nie wspominając o polskich stałych mikowych działaczach i supergrupie hwdjazz. eh, lepiej kończę pisać, żeby jakiegoś drobiazgu nie ujawnić przed czasem, haha.
na sam koniec - dla mnie 2005 to nie był rok mp3, tylko rok winyla! wracał sobie powoli od dawna, ale moim zdaniem właśnie w tym roku powrócił na dobre, i to nie w oczywistym kontekście didżejskim, tylko każdym innym. szkoda tylko, że polskie sklepy na to dość słabo reagują. na szczęście mik.musik.!. często gra w krainach mlekiem i winylem płynących, więc co chciałem posiąść na czarnym krążku to moje. oby ta powódź tutaj też kapnęła.
no ok, jednak trochę płyt i zjawisk, które choć wymienić trzeba: konono#1 "congotronics", nino ferrer - wszystkie jego stare nagrania (ten gość mnie chyba w najszybciej w tym roku w dobry nastrój wprowadzał), mount sims "wild light", stereototal "do the bambi", kevin blechdom "eat my heart out", matthew herbert "plat du jour", lech janerka "plagiaty", flanger "spirituals", bjork "drawing restraint 9", brooks "red tape", deerhoof "green cosmos ep", anaerobic robots ep. beck "guero" ... ... ...
jako dodatek specjalny - kategoria książki - top w polsce to niesłychany "atlas pasożytów człowieka" zaprojektowany przez sebastiana buczka (mikowiec!), top świat "drawing from life - the journal as art" by jennifer new, całkiem unikalna sprawa...
itditd

pozdrawiam
z nadzieją na 2006

wojt3k kucharczyk AD 05

///

a teraz, dla państwa, wewnętrzny mik.musik.ranking.!. za rok 05. jeśli tych płyt jeszcze nie znacie, to nigdy nie jest za późno.
pozdrawiamy i czekamy na nowe!


typy bartka/8rolek:
"no to moje 12, kolejnosc alfabetyczna:
Animal Collective - Feels
Antony & The Johnsons - I Am a Bird Now
autechre - untilted
cocorosie - noah's ark
devendra banhart- cripple crow
jamie lidell - multiply
MIA - Arular
paavoharju - yhä hämärää
richard youngs - the naive shaman
stephan mathieu - the sad mac
Sunn O))) - Black 1
xiu xiu - la foret"

///

typy distorted animals:
"oj, ja nigdy za nowym nie ide i mam cholernie zla pamiec. rok nie byl zly. pare milych niespodzianek, pare rozczarowan, life goes on:
Animal Collective - Feels.
wreszcie zrobil sie z nich pelnokrwisty zespol z pelnokrwistymi
piosenkami. mainstream stoi otworem;
M.I.A. Diplo - Piracy Fund Terrorism vol.1
chyba nie 2005 ale na pewno zmienil 2005 bardzo. napisano o tym miksie juz wszystko, wiec tylko dodam ze vo.2 w drodze;
Gorillaz - Demon Days.
dangermouse za sterami. albarn nie chce kontynuowac blur wiec wyzywa sie tu. i pieknie. nie mozna ich nie lubic tylko dlatego ze maja najlepszy PR na swiecie. muzyka sie broni;
Snoop Dogg - OG.
Boos pokazal znowu dlaczego jest bossem. bonus za koncert w gdyni;
Prefuse73 - Surrounded By Silence.
krol wrocil, niech zyje krol. dokopal jeszcze EPka "odczytujaca" The Books. Geniusz. Kropka.;
heatwave mix 2005 - www.scandalbag.com/heatwavemix2005.html
definitywny mix 2005. wlaczyc i ruszac sie! Mudd UP!;
www.negrohonic.com/words - kopalnia wiedzy i inspiracji czyli blog dj/rupture. polityka, sztuka, oniryka i ulica. madry czlowiek. czytac i sluchac!;
Werchowyna - Piesni.
Cieszy ogrom zespolow folkowych w Polsce. Ciesza mikolajki folkowe, cieszy folkowy fonogram roku.i ta plyta cieszy szczegolnie.;
Mutamassik - Definitive Works.
Ta pani to manifestacja polityczna za gramofonami. wazna postac dla muzyki. trzeba znac i w tym roku mogilismy poznac definitywnie;
Sin City - rez. R. Rodriguez.
Bo nikt wczesniej nie sfilmowal kawalka najlepszej amerykanskiej
literatury i grafiki klatka po klatce. Eksperyment vs komercja, reklama vs pasja. Wersje papierowa trzeba znac. Frank Miller zamyka wiec liste geniuszy 2005.
enjoy! Think! listen! read! watch! enjoy one more time!"

///

typy CO:
"Kategoria: Najchętniej słuchane w roku 2005
---------------------------------------
*(kolejność przypadkowa)
+ Edan - Beauty And The Beat
+ Jamie Lidell - Multiply
+ Matthew Herbert - Plat Du Jour
+ Z.Parkins & I.Mori - Phantom Orchard
+ Kevin Blechdom - Eat My Heart Out
+ LCD Soundsystem
+ Bonnie Prince Billy & Matt Sweeney - Superwolf
+ Prefuse 73 Reads The Books EP
+ Count Bass D - Begborrowsteel EP
+ inne różne szanty i kolędy"

///

top05 Urkuma:
"in not particular order and not all from 2005, but discovered in 2005:
- Johnny Cash: American IV (The Man Comes Around) 2002
- Franco Battiato: Clic 1974
- Fausto Rmitelli: professor bad trip (ictus ensemble - cypres) 2004
- Cocorosie: Noah's Ark 2005
- Georges Brassens: La mauvaise réputation 1953
- Matteo Salvatore: chant des mendiants 1
- Merzbow: Merzbuddha 2005
- M.I.A.: Arular 2005
- Peaches: Fatherfucker-ADVANCE 2003
- Doran, Studer, Minton, Bates, Ali: Play the Music of Jimi Hendrix 1995"

///

Asia Bronisławska/Asi Mina:
"Moje typy - popy:
Bjork - the music from Drawing Restraint 9
David Byrne - Growing Backwards
Talking Heads - Once in a Lifetime (Boxed Set)
Georg Philipp Telemann - Arte dei Suonatori; Dan Laurin - flet, Mark Caudle - viola da gamba
W. Sutiejew - Bajeczki z obrazkami - książka
Piotruś Pan - Bajki Grajki (reedycja)
Lech Janerka - Plagiaty
Kolędy! - gram z uczniami 40 godzin tygodniowo! Musiałam pokochać!
znaczki z mikmusik - w kategorii gadżety!
J.F. Heandel - Largo z opery "Xerxes" w wykonaniu Lisy Gerrard
Pozdrawiam i na to stawiam!
Asia"

///

django/usonia:
In no particular order:
Fiery Furnaces - Blueberry Boat
Cocorosie - Noah's Ark
Animal Collective - Feels
Old Time Relijun - Witchcraft Rebellion
Jason Forrest - Shamelessly Exciting
Wolf Eyes - (any album here)
Devendra Banhart - Cripple Crow
Lightning Bolt - Wonderful Rainbow
Minnie Ripperton - Come To My Garden (I know it's old! But I listened to it a lot this year.)
The Legendary Pink Dots (any of the 40 or so albums here)"

///

z korespondencji z DEUCE'm:
"/
najpierw:
1. Hank Williams
2. Ten Antony tez mi sie podoba
3. Kilka piosenek z albumu Gorillaz
4. wiecej niestety nie pamietam, a na pewno cos jeszcze bylo,
jakies genialne piosenki.
/
po chwili:
hanka nie mam traklisty.
gorillaz kawalki: last living souls, all alone, white light, dare
devendra banhart tez mi sie podoba, ale tez bez traklisty.
/
znowu minuta:
kurde - nie wiem czy cos jeszcze sobie przypomne.
The Jam - Eton Rifles (ale to stare bardzo)
/
po dwoch:
Adriano Celentano - I Want to Know
i Lidell byl OK.
/
po kolejnej chwili:
astrud gilberto tez sie nalezy, bo jej duzo sluchalem w tym roku,
i antonio carlos jobim.
i nouvelle vague te covery byly bardzo udane i ladnie zaspiewane.
nie wiem jeszcze co takiego w tym roku bylo, ucieklo mi wszystko nagle."
...

///

Marcin Zarzeka/mik.thesign.!.:
"oto taki moj top, jak dla mnie najlepsze
tegoroczne. trudno mi bylo mniej... ;-)
kolejnosc przypadkowa:
cocorosie - noah's ark
8rolek - umpomat
richard youngs - the naive shaman
kevin blechdom - eat my heart out
animal collective - feels
deerhoof - the runner four
bjork - drawing restraint 9
the complainer - sponsored by *retro*sex*galaxy*
jamie lidell - multiply
antony & the johnsons - i am a bird now
xiu xiu - la foret
jason forrest - shamelessy exciting
isolee - we are monster
/
espers - the weed tree
nouvelle vague - nouvelle vague
august born - august born
black dice - broken ear
devendra banhart - cripple crow
electrelane - axes
erik malmberg - den gatfulla manniska
hototogisu - green
the books - lost and safe
lau nau - kuutarha
broadcast - tender buttons
marissa nadler - the saga of mayflower may
lcd soundsystem - lcd soundsystem
kubin/kucharczyk - territerrortorium
m.i.a. - arular
beck - guero
konono no 1 - congotronics
the lappetites - before the libretto
islaja - palaa aurinkoon
coh - 0397post-pop
paavoharju - yhä hämärää
steven r. smith - crown of marches
minus story - no rest for ghosts
thuja - pine cone temples
felix kubin - die egozentrischen2
lightning bolt - hypermagic mountain
madonna - confessions on a dancefloor
mountains - mountains
mu - out of breach
pumice - worldwide skull
ten in the swear jar - accordion solo!
love's a real thing - world psychodelic classics 3 - the funky fuzzy sounds of west africa"

mik.musik.!. życzy wam wszystkiego dobrego. normalnie.