zapisz się na listę mailową
pomoc
english version



ZŁAP ALBUM

recenzje

inne płyty tego wykonawcy:

ASI MINA - Biało

ASI MINA - RAN MIDI, OUT!

ASI MINA - I Was Playing Drums (single)

ASI MINA & DEUCE - Special holiday's project! JOANNA & PIOTR superfreeSP

 

ASI MINA - wszystko mam! tylko gdzie? / have all! but where? (2006)

Ta płyta to mój pamiętnik. A ponieważ swoje myśli wyśpiewuję, to lepiej będzie powiedzieć, że to śpiewniętnik. Może wręcz śpiewnętnik? Taki sposób opowiadania ma dla mnie większą moc niż same słowa. W dźwiękach kryje się drugie dno, które sprawia że teksty stają się wieloznaczne i jeszcze bardziej emocjonalne. Zwłaszcza, jeżeli niektóre dźwięki tworzy jeszcze ktoś. To dodatkowa interpretacja i dystans. Tutaj w takiej roli występuje mój brat - Wojt3k Kucharczyk. Jest producentem, muzykiem i wydawcą a w szczególności bratem i motorem moich działań od zawsze.
To rodzaj dokumentu dlatego nie starałam się śpiewać pięknie a jedynie szczerze.
Materiały zbierałam od okolo 2 lat, choć przykładowo, prototyp tekstu do piosenki !!!!!!!!!!!!!!!!!!, powstał już w lipcu 2002! roku, na dwa tygodnie przed urodzeniem się mojego synka Kajetana. W toku dalszych doświadczeń związanych z macierzyństwem ewoluował i pokazał mi, że to nie koniec twórczości. Że teraz dopiero wszystko się zacznie. Bo codzienność jest całkowicie niecodzienna.
Kolejne teksty napisałam jesienią 2003 roku, przed festiwalem Wien Modern w Wiedniu. Na przykład tekst piosenki b-less, powstał przy użyciu magnetycznej poezji – to taka gra, słowa-magnesy na lodówkę. Ostateczną wersję tekstowo-muzyczną dopracowałam już w Wiedniu. Przed koncertem w hotelu pod prysznicem, kiedy mleko kapało mi z piersi. Tam też po raz pierwszy ją zaśpiewałam, a zagrali: Wojt3k i Macio Moretti. To byl mój pierwszy, dluższy wyjazd od porodu bez mojego ssaka.
Do tamtego czasu moją inspiracją byly podróże, nowi ludzie, poszukiwanie i ruch. Działania Mołr Drammaz sprzyjały takim przygodom. Teraz moim natchnieniem jest dom: kuchnia gdzie przyrządzam ryż, bo szybki, zdrowy i dobry, łazienka gdzie smaruję się kremami chcąc przechytrzyć czas, pokój Kajetana gdzie jest kolorowo, piszcząco, klockowo, farbowo, maskowo, gdzie trwa zabawa, wychowywanie, usypianie, sprzątanie. I duży pokój, który jest pracownią z pianinem, gitarami, komputerami, sypialnią moją i Jacka, jadalnią i miejscem oglądania, uczenia się, słuchania, rozmyślań, rozmów i spotkań... Jest też nieduża komórka. Z odkurzaczem, który calkiem ładnie dronuje. Ale nie próbujcie tam czegoś dolożyć! Zmieści się jeszcze tylko trochę kurzu.

To ostatnio mój świat. Oczywiście często wychodzę z domu! Dla kontrastu. Dlatego piosenki są nagrane w różnych miejscach. Koda w lesie w Skoczowie. Wojt3k gra na zwalonym pniu drzewa a ja brodzę po kostki w błocie i wołam, że szkoda to wielki szkodnik. Muchy, ptaki, psy i auta robią swoje.
Dressing/Opatrunek śpiewałam z głową w szafce bo tylko tak się dało. Mało miejsca i za dużo szumów. A to piosenka o przestrzeni i bezpieczeństwie, i o lataniu samolotem.
LOLOLO - moją mantre albo afirmację, nagrywaliśmy w letnią noc na polu z towarzyszeniem cykad. Jej tekst z pomocą znajomych, przetłumaczyliśmy na kilka języków, bo sama znam parę osób którym może się przydać ciągle powtarzanie sobie... że nie mogę robić 10 rzeczy na raz... Pracuję nad tym.
Są też piosenki o miłości. Rycerz, który kroczy w swojej blaszanej zbroi przy akompaniamencie klarnetu na którym zagrał mój wujek Leszek Perek - przez bardzo wiele lat grający w Zespole Pieśni i Tańca Śląsk. Do przepisu na ryż, który jest kolejną pieśnią, zagrał w Rabce na garnkach kuchennych Piotr Kolecki z tajemniczego zespołu Pathman, a cała nagraniowa współpraca odbyła się korespondencyjnie.
Jest trochę elektro/mik/i bo jest mój brat Wojt3k. Jest też akustycznie bo jestem ja. No i są dzieci. Płyta nie byłaby moja i o mnie, gdyby zabrakło tam moich uczniów. Od 10 lat pracuje z dziećmi, starając się odkryć jaką tajemnice kryją w sobie. Co powoduje, że mimo mniejszej wiedzy i doświadczeń widzą, słyszą i czują więcej niż my - dorośli. Mam nadzieję, że nigdy do końca tego nie odkryję, co pozwoli mi na czerpanie z tej studni bez dna jaką są dzieci. Czasem nazywam siebie wampirem spijającym młodą krew żeby odświeżać myślenie. Ale w rzeczywistości ta relacja o wiele bardziej przypomina symbiozę.
Uczę gry na gitarze i pianinie, jednak prócz rzemiosła i techniki bardziej interesuje mnie to, co moi uczniowie chcą sami powiedzieć poprzez język jakim jest muzyka. Staram się ich uwrażliwić i otworzyć na to, co drzemie w nich samych. Owocem tej pracy jest wydana w 2000 roku płyta pt. „to.je.take.co.take.to.!.” zawierająca kompozycje dziecięce.
W zeszłym roku w odpowiedzi na zaproszenie na III Ogólnopolski Festiwal Ekspresji Dziecięcej, zrealizowałam z uczniami koncert - spektakl pt. „Po tamtej stronie morza”, który był wynikiem improwizacji kontrolowanej i efektem zaledwie dwóch 2-godzinnych spotkań. Graliśmy na... śmieciach. Ten sposób gry nazwałam „muzyką z odzysku”. Gra na gazetach i szklankach oraz chóralne śpiewy spodobały mi się tak bardzo, że postanowiłam wykorzystać je jako podkłady do moich piosenek. W naszych eksperymentach poszliśmy dalej i oto – w piosence SPADNIESZ!, która opowiada o trudnej roli bycia rodzicem, o tym że nie jesteśmy szczerzy i o innych sprawach - gra oktet gitarowy. Wszystko dzięki odwadze uczniów i życzliwości oraz zaufaniu jakim mnie obdarzyli rodzice tychże dzieci i młodzieży.

Ponieważ tekst jest dla mnie bardzo ważny i zawsze jest punktem wyjścia dla melodii, chcę aby był jak najlepiej zrozumiany, poprosiłam moją koleżankę Martę Lercel-Turel o przetłumaczenie ich na język angielski, żeby nie tylko w Polsce to działało należycie. Zadanie nie było łatwe bo dużo tam zabaw słowem, neologizmów, rytmów i moich ulubionych rymów. Które choć czasem nie chcę, to wychodzą mi same. Na okno. Na balkon. Na ścianę. Marta poszukiwała i oto mamy zamiast MORWY W KUBEŁ! - Shout your dirty door! Przepis na ryż też się zmienia. Inne jarzyny się rymują po angielsku! Własne słowa odkrywałam na nowo. Bardzo ciekawe doświadczenie.
Jest też jedna bardzo smutna piosenka choć taką się nie wydaje. Napisałam ją w pociągu na trasie Katowice – Poznań, w drodze na koncert i na tym koncercie od razu ja zaśpiewałam. W przedziale na przeciwko mnie siedziała dziewczynka z mamą. Z ich rozmowy i z mojej obserwacji jasno wynikało, że dziewczynka jest ciężko chora. Ma raka. Siedziała taka blada i zmęczona a napis na jej koszulce głosił – "kiss me quick". I taki też jest tytuł mojej piosenki o tym, że niedługo mogę znik, nik, nik, nąć, nąć...
Ta płyta to opowieści o niepokoju, chaosie i poszukiwaniu, po których ma nastać spokój, porządek i odnalezienie. Myślę tak nie tylko wtedy kiedy kolejny raz przekopuję torbę w poszukiwaniu dzwoniącej komórki. I już wszysko mam! tylko gdzie?

Asia Bronisławska, Asi Mina, marzec 2006


mp3:
ASI MINA - kiss me quick